nad jeziorem

cichy, mokry zapach trzcin
zakradł się na pomost nocą
przyniósł błysk - podniebny krzyk
chciał dorównać twoim oczom
chciał się wtulić między nas
a my nie mogliśmy przestać
chciał się wśliznąć między usta
ale tam... nie znalazł miejsca
w końcu usiadł w twoich włosach
pod pieszczotą moich dłoni
drżący usnął nieświadomy
gwiazd tańczących w naszych oczach
cichy, mokry zapach trzcin
może poznał już swój los
lecz nie wiedział jak to jest
móc dotknąć ciebie w taką noc