W moim magicznym zamku

W moim magicznym zamku
Nie ma drzwi, okien ani klamków
Ściany są z materaców
Przestrzeni dużo, jak na placu
Miękko jest na podłodze
Jak już się w końcu oswobodzę
Rękawki mam ciut przydługie
Są zawiązane więc nie zgubię
Czasu mam całkiem sporo
Szczególnie wieczorową porą
Karmią mnie tabletkami
Nie zjem to przypną mnie pasami

Często jest bardzo cicho

W moim magicznym zamku
Leżę samotnie tuż pod drzwiami
Nie ma drzwi, okien ani klamków
Najzimniej tutaj jest nocami
Ściany są z materaców
Trochę przymieram głodem
Przestrzeni dużo, jak na placu
Lecz nikt nie zajrzy przed obchodem
Miękko jest na podłodze
Myśli mam mdłe i inne
Jak już się w końcu oswobodzę
Te leki temu chyba winne
Rękawki mam ciut przydługie
Duszę się i mam dreszcze
Są zawiązane więc nie zgubię
W zastrzyku mogło być powietrze
Czasu mam całkiem sporo
Nikt tutaj nie narzeka
Szczególnie wieczorową porą
Nie po tak silnych lekach
Karmią mnie tabletkami
Miałem do dziś nadzieję
Nie zjem to przypną mnie pasami
Dziś wiem, że już nie wyzdrowieję.